Naturalnie! Ministerstwo Dobrego Mydła

rozmaryn 2 (Kopiowanie)

Gorąco. Kąpielowo. Relaksacyjnie.

Jako fanka ekologicznej, mądrej pielęgnacji (no może z małymi skokami w bok ;)) z upodobaniem sięgam po ręcznie wytwarzane naturalne produkty wykonane z organicznych składników.

Cenię też piękną formę i naturalny aromat kosmetyków! Uwielbiam ręcznie wykonane mydełka z Ministerstwa Dobrego Mydła za ich właściwości pielęgnacyjne, za to, że nie muszę składów produktów czytać ze strachem, za to, że, w przeciwieństwie do wielu mydeł, nie wysuszają skóry i nie podrażniają, a przepięknie pachną!

Moi ulubieńcy (relaks & detoks):

  • Rozmarynowe z błękitną glinką kambryjską i bogactwem olejków  – doskonale oczyszcza i nawilża (to dla ciała), a także pobudza (dla ducha), odpręża i dodaje energii na cały dzień!
  • Mydełko z aktywnym węglem drzewnym działa złuszczająco. Pomaga usunąć zanieczyszczenia oraz martwy naskórek i nadmiar sebum, redukując wrażenie ściągnięcia i wysuszenia (dobroczynne działanie olejków).

Produkty z małej, ale prężnie działającej manufaktury mydlarskiej sprawiają, że warto „wziąć oddech”, zatrzymać się przez chwilkę i skupić na sobie!

Ministerstwo Dobrego Mydla
rozmaryn 3 kopia (Kopiowanie)

blue

Latem lubię rozwiązania funkcjonalne i minimalistyczne. Lubię kiedy jest lekko i wygodnie.

Jednym z ukochanych filarów mojej szafy są jedwabne spodnie COS – bardzo klasyczne i niezwykle uniwersalne.

blue

koszula DanHen *** spodnie COS *** pierścionki H&M + prezent sentymentalny *** buty Kennel + Schmenger

on the street

pure

rings

silk&blue silky

Czar Chanel – wyniki konkursu

***

Dziękuję Wam bardzo za podzielenie się ze mną przepięknymi opowieściami o ikonach stylu, o postaciach, które uważacie za inspirujące! Chapeau bas! Czytałam z wielkim zaciekawieniem i przyjemnością Wasze historie!

Przyznaję, że wobec bardzo ciekawych komentarzy wybór zwycięskiego postu był niezwykle trudny!

Serdecznie gratuluję Anieli M.!

Pozostałe uczestniczki zapraszam serdecznie do udziału w kolejnym konkursie, który (ćśśś… to sekret) szykuje się niedługo!

1 (3)

Oto nagrodzona wypowiedź:

Z pewnością wiele osób wskazałoby jako na Gabrielle Chanel, jako kobietę – Ikonę i stylu, która w największym stopniu przyczyniła się do rozwoju mody. Nie sposób się z tym nie zgodzić, jednak ja chciałabym docenić Elsę Schiaparelli, która w historii mody często jest pomijana.
Mimo, że sama nie uchodziła za piękność (zwłaszcza w porównaniu z klasyczną urodą swojej ‘modowej rywalki’ Coco) – miała w sobie to ‘coś’, co (wg wielu) emanowało zmysłową tajemnicą kobiecości; sprawiała wrażenie delikatnej i ‘zwariowanej’ – udowodniła jednak (ona sama i jej stylowe ‘dzieła sztuki’) moc niezależności i siły charakteru. Moja mama twierdzi: jej zmysłowość jest inna: kryje w sobie tajemnicę przeszłości i nadzieję na przyszłość” 😉
Mimo, że sama nie wsławiła się jako projektantka – miała niezaprzeczalnie wielki wkład w inspirację przyszłych pokoleń twórców. Nie bez znaczenia dla drogi życiowej projektantki jest fakt, iż przyjaźniła się z surrealistami i dadaistami, między innymi Salvadorem Dalim.
Ich wpływ widoczny jest w wielu jej pracach, które były naprawdę odważne i trochę (nawet bardziej niż ‘trochę’ – i to nawet z dzisiejszej – o wiele szerszej perspektywy) na opak; jak np. jej słynny kapelusz w kształcie buta (uwielbiam go!).
Ale jej osobista garderoba – jako odbicie jej barwnej osobowości – była też wyjątkowa, zawierając niebanalne, egzotyczne części garderoby, m.in. chińskie kimona czy perskie suknie i żakiety (ten ostatni jest moim marzeniem)
Zarówno sam wizerunek Elsy Schiaparelli, jak i tworzone w dwudziestoleciu międzywojennym kreacje, otworzyły oczy wielu kreatorom na nowe szlaki projektowania mody – najwięksi z nich (np. YSL, Christian Lacroix) do dziś wykorzystuje jej najbardziej ekscentryczne pomysły…
Trudno więc zrozumieć, dlaczego mało kto wie o Elsie Schiaparelli?
A przecież, to za jej sprawą swojego czasu moja mama z dumą nosiła się kreacje z wypchanymi ramionami, dzięki niej – gdy tylko chcę wyglądać elegancko i kobieco – sięgam po swoją ulubioną kopertową sukienkę, a kiedy stawiam na spontaniczny luz wakacji – z przyjemnością zamieniam garsonkę na kombinezon w deseń moro 😉