Kosmetyczni przyjaciele sierpnia i września

No dobrze, nie będę udawać. Eksperymentów z różnymi produktami ( na przekór filozofii praktykowanego minimalizmu) na swoim sierpniowo – wrześniowym koncie mam pewnie znacznie więcej, ale skupię się na produktach, które ze mną zostaną.

Swego czasu szalał za nimi Internet, coming out popełniła podobno nawet Victoria Beckham, przyznając się do uczestnictwa w zbiorowej afirmacji gąbek z azjatyckiej byliny. Gąbki Konjac skusiły i mnie! Przepadam za wrażeniem absolutnej czystości, takiej wręcz „skrzypiącej”, idealnie domytej skóry, które mi one gwarantują. Uwielbiam fakt, że minimalizuję dzięki nim ilość produktu zużywanego do mycia twarzy, co nosi znamiona rozsądku, którego często mi brakuje. Podoba mi się to, że używając gąbki wykonuję automatycznie masaż twarzy rozprasowywując sobie tu i ówdzie „mimiczne zakleszcze”. Tylko obawiam się nieco tych super intensywnych barw gąbek, świadczących o wykorzystaniu syntetycznych barwników. Następnym razem wypróbuję produkty marki The Konjac Sponge Company, które szczycą się eko-filozofią, certyfikatami i bardziej pastelową, naturalną kolorystyką. Czy rzeczywiście są lepsze? Zobaczymy. Przekonam się.

PS. Cykl życia gąbeczki wynosi trzy miesiące.

revive-beauty-gabka

Wreszcie mogę poeksperymentować z pomadkami Urban Decay! Jestem pod wrażeniem nieprawdopodobnego bogactwa odcieni ( w tym bardzo śmiałych i awangardowych), doskonałego (naprawdę doskonałego !!!) krycia i efektu idealnego nawilżenia oraz wygładzenia warg. Nasycenie barw, trwałość – tak, to do mnie przemawia…. Szara jesienna poro! Nie boję się ciebie!

urban-decay-pomadki

urban-decay-vice-lipstics

urban-decay

Maska do włosów Wella Profesionals  Elements – to mój mały skok w bok, zdradzający przez chwilę kosmetyki John Masters Organics. Przyjemnie pachnie, zapewnia gładkość i miękkość włosów oraz obiecuje, że nie ma parabenów. Całkiem przyjemna, chociaż pewnie i tak powrócę do mojej ukochanej serii.

wella-elements

90

roślina

Wiem, wiem…. trendy i tendencje cyrkulują, kręcą się dookoła nas i powracają. Wiem, wiem…ikoniczne rzeczy z lat 90 już dawno przestały być passé,  wróciły do łask w glorii oraz chwale i nie kojarzą się z wizualną kompromitacją.

Ale nie spodziewałam się absolutnie, że z taką radością do kilku z nich powrócę (zwłaszcza po dłuższym okresie absolutnego zażenowania widokiem swoich własnych dawnych zdjęć z plastikowym chokerem na szyi czy szminką w odcieniach brązu).

Bardzo spodobało mi się niesamowicie trafne określenie: Oko musi się przyzwyczaić – odkryte ostatnio w książce Yann Kerlau „Sekrety mody” – podsumowujące sposób, w jaki adaptujemy styl/trendy/rzeczy, które najpierw wydają nam się niezbyt atrakcyjne, a następnie stają się „naszą drugą naturą (czy skórą)” i nie wyobrażamy sobie, że kiedyś nam nie towarzyszyły.

Moje oko przyzwyczaiło się. I oto są: choker Neuf bijoux , mom jeans Pull&Bear, koszulka H&M conscious, pomadka Max Factor Burnt caramel 745. Wielka przyjaźń.

neuf bijoux

choker

neuf bijoux naszyjnik

ja i neuf bijoux

druga roślina

pomadka Max factor

Max Factor

neuf bijoux portret

choker portret

neuf choker