Dla niej, dla niego, dla nas. Recenzja perfum Zadig&Voltaire

On i ja. Ja i On. Jesteśmy drużyną z wydłużającym się stażem. Kłótliwą, nieznośną, drącą koty, kwiatkowo-kożuchową, bezwzględnie bliską, skłonną do ugody, wybaczającą, ufną. Chociaż zapewne żaden kwestionariusz na świecie nie wykazałby, że do siebie pasujemy – trwamy. Ostatnio nawet komplementarnie pachniemy. Przedstawiamy perfumy Zadig&Voltaire. Czy Zygzak, jak nazywa je Kamil. 


Nie oczekiwałam/liśmy zbyt wiele od tych zapachów. Zwłaszcza po przeczytaniu, jakie nuty tworzą obie kompozycje. Z drugiej strony, znając charakter marki, symbolizującą go rockową swobodę i boho – duszę, miałam cichą nadzieję na to, że te wody perfumowane wzbudzą nie tylko ciekawość, ale i wywołają rumieniec. Taki od silnych pozytywnych emocji.

Jest oryginalnie. Jestem zaczarowana.

This is her! 

W pierwszej chwili słodycz tego zapachu wydaje się obezwładniać, zalewać wprost wanilią, kokosem, lodami i bitą śmietaną oraz wszelkimi łakociami świata, które możecie sobie wyobrazić. Ale zanim zdążą rozboleć zęby – pojawia się pazur. W moim prywatnym skarbczyku gustów ta przewrotność, element zaskoczenia i fakt, że nie potrafię tego zapachu z żadnym innym przyrównać  bardzo działa na jego korzyść. Jeśli gourmand i łakomczuch to jaki…charakterny, zadziorny! Nie mogę się z nim rozstać.

W nucie głowy dominuje arabski jaśmin wzbogacony różowym pieprzem
W sercu zapachu  odnajdziemy kapkę bitej śmietany w towarzystwie kasztanów i wanilii
W bazie zaś – nuty drzewa sandałowego i kaszmirowego.

This is him!

Zapach przyjemny, ale z pewnością nie ma potencjału, by być tak rozpoznawalnym i zaskakującym, jak This is her!  Męska woda perfumowana jest dużo bardziej zachowawcza i tradycyjna w wyrazie. Nie szkodzi. Jest coś, za co bardzo ją lubimy. Ogromnym atutem tej kompozycji jest fakt, że doskonale nadaje się na co dzień. Sytuacje formalne i nieformalne – wszystkie do niej należą. Neutralność bywa zaletą. Świetny wybór do pracy, gdzie eksperymentalny zapach mógłby „zbyt głośno definiować” jego właściciela.

W nucie głowy pojawiają się grejpfrut i czarny pieprz. Serce stanowią kadzidło i wanilia. Baza to drzewo sandałowe.

Nie mogłam nie odnotować, że flakony mają formę zamkniętej książki (czy raczej księgi). Taki drobny akcent nawiązujący do literackich inspiracji marki, które kryją się nawet w samej nazwie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *