Aktualna pielęgnacja. Seria Elixir Jeunesse.

Dojrzewanie ma swoje uroki. Akceptuję zmiany, które zapisują się na mojej twarzy, bo one przychodzą pod rękę ze wzbogacającymi przeżyciami. Wraz ze zwiększającym się życzliwym dystansem do niedoskonałości (moich i świata) wybieram powoli pielęgnację przeciwstarzeniową. Dzisiaj kilka słów o przetestowanej przeze mnie gamie Elixir Jeunesse marki Yves Rocher. 

Kiedy byłam nastolatką, myślałam sobie, że trzydziestka i okolice tego wieku to… śmierć

Wszystkiego, co w życiu odważne, interesujące i podlegające zmianom. Wszystkiego, co spontaniczne. Wraz z nudą i rutyną obyczajową miał nastać również natychmiastowy i całkowity przekwit urody. A zaraz potem koniec świata (mojego prywatnego oraz na poziomie ogólnym). Ależ to było niemądre…

Jak bardzo się myliłam*!

*Jest wręcz przeciwnie.

Emocji zapisanych na twarzy nie chcę się pozbyć.

Nawet tych nieco przedawnionych.


Jestem jednak świadoma, że moje ciało potrzebuje znacznie więcej atencji, by wyglądać ładnie. Na pewno dużo bardziej świadomie podchodzę obecnie do doboru zabiegów i produktów pielęgnacyjnych. Mam tu na myśli zarówno pielęgnację wewnętrzną, jak i zewnętrzną.

Dawniej, obsesyjnie zmieniałam produkty, by nadążyć za nowinkami. Dzisiaj – wybieram tylko to, czego naprawdę potrzebuję i raczej się przywiązuję.


Seria Elixir Jeunesse – eliksiry młodości?

Od miesiąca testuję cztery kosmetyki Yves Rocher pochodzące z linii produktów, która stawia sobie za zadanie wspomaganie skóry w walce ze stresem oksydacyjnym, zanieczyszczeniami środowiska, szkodliwym działaniem promieniowania UV etc. Działam więc sprzymierzoną mocą kremu na dzień i na noc, kremu pod oczy ( w formie roll – on) oraz żelu micelarnego do demakijażu. 


Roślina z Madagaskaru

Produkty bazują na zastosowaniu wyciągu z aphloii, pozyskiwanego z madagaskarskich upraw zarządzanych zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju, respektując prawa pracownicze oraz z poszanowaniem środowiska naturalnego.

Wyciąg z tajemniczej (dla mnie) rośliny Aphloia theiformis pozytywnie wpływa na przebieg procesów regeneracyjnych skóry. Oto zielony liść, który pomaga w odbudowie!

Moje impresje

Produkty należą do delikatnych. Nie wywołały u mnie podrażnień. A to już nie lada zasługa!

Posiadają lekkie, ale skutecznie nawilżające konsystencje. Poziom nawilżenia utrzymuje się długo, ale nie czuję obciążenia skóry.

Świetnie współpracują z cerą mieszaną.

Cieszę się, że pielęgnacja ma charakter komplementarny – produkty do różnych zadań mam z tej samej serii.

Roll – on delikatnie chłodzi, masuje i nawilża okolicę oka – łagodząc wszelkie obrzęki.

Micelarny żel do demakijażu dobrze radzi sobie z zanieczyszczeniami i delikatnie traktuje cerę podlegającą oczyszczaniu.

Zwracam uwagę na opakowania – słoiczki zostały wytworzone  ze szkła nadającego się do recyklingu a do wytworzenia plastikowych opakowań użyto m.in. plastiku pochodzącego z recyklingu.

Dla mnie, jako konsumenta, równie ważny jest fakt, że w składach kosmetyków figurują w znaczącej większości składniki pochodzenia naturalnego.


Wpis powstał we współpracy z marką Yves Rocher. Moje opinie są szczere i suwerenne, bo taka jest idea tego bloga. Nie chcę z niej rezygnować. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *