Jesienne klimaty…

Uwielbiam wczesną jesień. Stopniowo wytracającą ciepło, lekko mglistą, powoli żółknącą, nostalgicznie przekwitłą. Ma dla mnie magiczną aurę i wiele obiecuje. Przyjaźni się z bordową nasyconą szminką, mięciutkimi sweterkami i cięższymi, korzennymi perfumami – tymi wszystkimi rzeczami, które sprawiają, że wybaczam jesieni wszystkie chłodne przewinienia. 

Retro historie

Jesienna nostalgia wyzwala we mnie mnóstwo empatii w stosunku do retro ubrań. Wrzesień lubi być czasem bezpańskich, unikalnych rzeczy z drugiej ręki, które są moją maszyną do podróży w czasie. Tak, jak ten sweterek z second handu, który oczarował mnie przepiękną barwą i przedawnionym krojem. To chyba mój najciekawszy zakup miesiąca.

Ciemna, matowa pomadka Chanel Rouge Allure Velvet Rouge Audace 59, którą mam na ustach na tych zdjęciach jest już dobrą koleżanką swetrowych ażurów.

Moja torebka ma bardzo ładne imię…

…Little Love Black

Sweter nie może być sam.

Cieszy mnie fakt, że w mojej garderobie pojawiła się ponadczasowa, bardzo solidnie wykonana i absolutnie uniwersalna rzecz. Jestem po prostu zakochana. Wiem, że ten model maleńkiej torebeczki Mako nie zestarzeje się, nie zdezaktualizuje i za rok będzie mi się podobać równie intensywnie. Potrzebowałam takiego drobiazgu – towarzysza imprezy czy wyjścia, które nie wymaga noszenia ze sobą zbędnego bagażu i nie ogranicza ruchów.

Okazało się, że tak bardzo lubię ją nosić na co dzień, że po prostu generalnie wszędzie biorę…mniej.

Codziennie noszę ze sobą….

właśnie w tej maleńkiej torebeczce perfumy, które niechcący odbiłam Przyjaciółce. Spędziły u Hani chyba z dwa lata i splotem okoliczności popędzone przyszły do mnie. Haniu, jeszcze raz dziękuję. Pomachaj jeśli to czytasz! Nie jest to nowość, zapach powstał w 2013 r., ale dotychczas go nie znałam, bo jestem raczej podejrzliwa i nieufna wobec białych kwiatów. Kolejny raz muszę przyznać, że się myliłam.

Sikkim Girls marki Lush jest ciężki, zmysłowy, dominujący. Trochę nieznośny. Trochę babciny. Ale ja to uwielbiam, bo znajduję w tym coś przepięknego! W moim odczuciu jest po prostu bardzo retro. A decydują o tym: jaśmin, plumeria, wanilia i tuberoza. Niby głównie białe kwiecie, ale mam nieodparte wrażenie, że jest tam również coś ziołowo-korzennego – otulającego i głaszczącego. Jakiś taki sekretny składnik szefa kuchni…

Perfumy aktualnie ocieplają mi świat i odbicie w lustrze. Ale tak naprawdę wszystkie te zabawki najlepiej działają razem, zsumowane w jesienny otulacz. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *