Rytuały i biała magia…. kąpielowa

I Coloniali - mirra

Jestem zwolenniczką holistycznego podejścia i żarliwie wierzę w moc aromaterapii. 

Mam dwa idealne sposoby na relaksującą kąpiel redukującą wszelkie napięcia.

Tabletki do kąpieli I Coloniali – przenoszą w inne rejony kuli ziemskiej nadając wodzie w wannie lazurowy koloryt, a łazienkę wypełniając głębokim, niezwykle zmysłowymi i ukochanymi przeze mnie aromatami mirry lub imbiru kojarzącymi się z dalekimi podróżami i odkrywaniem skarbów Orientu. Podobno zmiękczają wodę.

Równie magiczną moc posiada sól do kąpieli Tealogy  – włoskiej marki, wykorzystującej zbawienną pielęgnacyjną siłę różnych gatunków herbat. Prócz walorów estetycznych (ach te pływające w wannie drobne listeczki!), odprężającego działania, oryginalnego zapachu (który może być odrobinę kontrowersyjny, ale według mnie jest przepiękny !) sól posiada właściwości detoksykujące i modelujące. Stosuję jeszcze zbyt krótko, by ocenić lipolityczne działanie, ale sam rytuał jest uzależniający!

 

 


IMG_0136 (Kopiowanie)

Winter tale

Cenię prostotę, funkcjonalność i wygodę*.

*Powyższe warunki spełniają dla mnie najczęściej „szlafrokowe/kimonowe kroje”. Dlatego wełniany, szary płaszcz z czarną lamówką i rozszerzanymi rękawami stał się ulubionym towarzyszem nieco cieplejszych śnieżnych dni i bohaterem zimowej opowieści.

Zestawiam z: czarnymi sztybletami, boho szalem no name i postanawiam uznać za rzecz ponadczasową!

Myślę, że ten prosty i dość minimalistyczny zestaw świetnie dopełniłby dobrze dobrany…. kapelusz. Upatrzyłam sobie odważny akcent – burgundowy kapelusz HatHat, który dodałby nieco boho energii!

 

Płaszcz: Simple;  sztyblety: Ryłko; torebka: Coccinelle, spodnie: Calzedonia; szal: no name; podpatrzone rośliny: dobrodziejstwo natury 

 

The heels

Lekcja Grance

A jednak! 

Okazuje się, że podświadomie/całkiem nieświadomie/ a może nawet świadomie zaczęłam odrabiać lekcje z Love, style, life Garance Doré.

Powitałam w swojej szafie rzecz kultową – dobrej jakości, klasyczne (i przede wszystkim doskonale wyważone, a dzięki temu wygodne) czarne szpilki. Należą do świetnych inwestycji – bazy garderoby. Wybrałam buty marki, której ufam (wiem, że komfort noszenia jest jednym z czynników, który Clarks otacza szczególną pieczą). Solidne i stabilne.

Bilans? Przetańczona cała noc (bez większych uszkodzeń cielesnych i strat w ludziach) oraz poczucie, że posiadam klasyczne, absolutnie ponadczasowe buty do dziennych zestawień, kiedy nadejdą bardziej sprzyjające im pory roku.