Ulubieńcy stycznia/lutego


Dzisiaj mydło i powidło, przeglądanka różności. Z przyjemnością opowiem Wam o rzeczach, które wyjątkowo połechtały moje poczucie estetyki w ostatnim czasie. Pielęgnacja, coś do garderoby i do domu… Chodźcie, pokazuję prywatne cuda!




Flower power! Amarylis 

Uwielbiam zaczynać wpisy od „aranżacji z roślinką”. Czasem jest to wysuszony kawałek kija, symbolizujący zimę, a innym razem, no właśnie… na przykład amarylis. Niezgodny z rytmem przyrody i pejzażem za oknem –  przyciąga moje spojrzenie. Został mianowany ulubioną dekoracją i będzie się przewijał jako „wdzięczny motyw” w dalszej części wpisu. Skutkiem mojego zachwytu wepchnął się na większość zdjęć. Miejcie cierpliwość.



Kopertówka na wieczność.

Ponadczasowe, szlachetne elementy garderoby są dla mnie niezwykle ważne. Najczęściej to właśnie torebki, buty i biżuteria „robią” mój strój, nadają mu elegancji, bo pokaźną część ubrań, które mam w garderobie określiłabym jako rzeczy z sh czy  vintage-unikaty, które potrzebują wsparcia i wiele zyskują w towarzystwie porządnych dodatków.

Ta podłużna kopertówka z mięciutkiej skórki to już kolejna torebka Mako, którą posiadam. Jest przepięknie wykonana i wyróżnia się formą zapięcia –  oryginalnym paskiem, który można oplatać na wiele sposobów. Drobiazgi ukryte wewnątrz nie uciekną, bo posiada również zatrzaski.

Poza tym nazywa się Diva Grunge Black – jak jej nie kochać*?

*Oto przykład, jak skutecznie działa na mnie metafora i dobry storytelling. Cóż począć? 



Figa z makiem z pasternakiem

Dom mój, gdzie moje bibeloty. Większe i mniejsze. Ostatnio kolekcja rzeczy niepotrzebnych, ale „jakże niezbędnych” poszerzyła się o…figę, która wkrótce „zawiśnie”.



Sukienka!

Wiecie, że gorliwie wyznaję pchle targi, second handy, wyprzedaże barachła i wszystkie okazje do odkrycia perełek, które wywołają iskrę w oku. Udaje mi się tam wyszperać kroje, materiały, tkaniny, tworzywa i formy, a przede wszystkim jakość wykończenia, których, niestety, próżno szukać w centrum handlowym. Polecam niezmiennie!

Mój ostatni łup to przepiękna minimalistyczna duńska sukienka uszyta wprost bezbłędnie*!

*Chyba nie doprasowałam rękawa. Ale wstyd ;). Przenieście uwagę na coś, co się lepiej udało.



Naturalnie się wygładzam*.

*Przy pomocy Serum naturalnie wygładzającego Resibo. Dziękuję Kochany Siostro-Mikołaju! Pomachaj, jeśli czytasz!

Szczerze mówiąc obawiam się, że proces pełnego wygładzenia może się już mojej twarzy nie udać. Chyba całe szczęście. Tym niemniej bardzo przypadło mi do gustu nawilżające działanie tego,  w 99% naturalnego delikatnego serum, które oparte jest na starannie dobranej kompozycji olejków. Cudownie pachnie.



Kosmetyk, bez którego nie potrafię żyć.

Nie jest to treść sponsorowana ani efekt współpracy (to ostatnie chyba powinnam za wszelką cenę zmienić). Gdybym miała wybrać swój najlepszy produkt pielęgnacyjny wszech czasów i jedną rzecz, którą zabieram na bezludną wyspę – byłby to krem na noc Manuka Doctor z miodem manuka i jadem pszczelim. 

Jestem posiadaczką niezwykle kapryśnej cery. Podrażniają, wysuszają i „zwyczajnie bolą” mnie niemal wszystkie czynniki, które tylko możecie sobie wyobrazić. Gdzie specjalistyczne serie apteczne nie dają rady – tam ratuje mnie ten magiczny krem.

Posiada bardzo bogatą, ciężką, treściwą konsystencję. Natychmiast przynosi ulgę. Fenomenalnie nawilża oraz rozświetla. Podobno zwiększa elastyczność skóry, ma właściwości przeciwzapalne i przyspiesza procesy regeneracyjne. Z tego względu polecany jest po zabiegach kosmetycznych.

W moim subiektywnym odczuciu to cud a nie kosmetyk. 

Uważam też, że jest bardzo wydajny i w pełni wart swojej ceny – niemal 130 zł.

Miałam także okazję przetestować rozświetlające i regenerujące maski tej marki – są równie dobre.

Doskonałe piękno obrazu, który roztaczam przed Wami psuje jedynie dostępność tego produktu na polskim rynku, która jest utrudniona. Udało mi się wytropić te kosmetyki jedynie w sklepie Iwos. Zamierzam wykupić cały dostępny zapas.  Warto wyszukać promocje i sprowadzić produkty Doctor Manuka z Wielkiej Brytanii.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *